Hipokryzja
nie bez powodu podobna jest herezji. Wszak obie choroby toczą wszelkie
stworzenie i kwitnie ich kąkol śród ludzi wszelakich, bowiem pierwotny ich
grzech był jeden lecz rozrósł się i sięga dziś dalej niźli ongi. Uczynił ten
grzech Lud Wybrany, bo choć Pan ponad innych ich cenił zawiedli go srodze i
dotąd nie będą odkupieni dopokąd nie przesypie się ostatnie Ziarno i czas nie
zatoczy koła. Tak tedy i potępieni będą na wieki, albowiem czas wróci do
początku za parseków trzynaście i nastanie noc, a po niej dzień i wzejdzie nowe
Słońce. Stare zaś zgaśnie w ognistej burzy paląc wszelakie istnienie tak by na
nowo z pustki nicości powstało coś i cykl się dopełnił.
Grzech ów
popełnił Arenbith, poddany króla Sertamona któremu i Lud Wybrany owego czasu podlegał.
Wiadomym jest bowiem, że gdy imię pachołka w języku hebrajskim zapiszemy w
pełnej formie i brzmieniu, a następnie ilość liter przemnożymy przez ilość
imion Beliala otrzymamy niezawodnie liczbę Złego, a jest nią siedemnaście
tysięcy pięćset trzydzieści osiem – Eskatolon. Kiedy zaś ów Eskatolon
podzielimy przez długość palca władcy Epiru Synaja mierzoną w centymach
uzyskamy tajemną liczbę Fis, która oznacza w języku pradawnych imię Jaaqob,
czyli Jakuba. Tak więc pierwszym który podatny jest na grzech hipokryzji będzie
Jakub. I takoż też było, czego historia niezawodnie dowodzi.
Jaka,
zapytacie, jest historia Arenbitha Jakubem zwanego? Otóż szedł Pan przez miasto
Jeruszalaim, tłoczne mozaiką ludów wszelkich. I każdy z nich wypominał innym
przywarę najdrobniejszą swoich wad nie widząc wcale. Tak też wszyscy piętnowali
i piętnowani byli i było to mnożenia zła przez zło. Zaszedł więc Pan na targ,
by wsłuchać się w szept ludzi i usłyszał jeszcze podlejsze, bo wypowiadane za
plecami obelgi. Zmartwił się srodze i postanowił opuścić Jeruszalaim. Zbliżając
się do bram miasta został zatrzymane przez straż i trafił na dwór Sertamona,
podówczas zwanego Chwalebnym. Rzekł doń władca:
‹‹Witaj w moim domu,
do którego wstęp mają jedynie szlachetni! Nie znajdziesz w świecie drugiego
takiego, gdzie byłoby lekcej niźli tu.››
Zasępił się Pan, bo zdało mu się, że znów widzi to co ujrzał
i zdało mu się słusznie albowiem widział i słyszał jako świadek naoczny. I
przemówił Pan:
‹‹Witaj mój władco,
albowiem to jest królestwo twoje i w twoich snów panowanie odejdzie po tobie.
Chwała niech będzie tobie i temu domowi.››
A Sertamon nakazał by podano
wieczerzę i zaiste tak się stało. W swoim domu mniemał o sobie iż Bogiem co
najmniej tytułować go winni. I Panu usługiwał sługa jego i dla niego specjalnie
wyznaczony, Arenbith. Sertamon wyznaczył go osobiście i osobiście nakazał mu co
nakazał, a tamten uczynił bowiem słyszał już wieść o Panu i wiedział, że lud
jego własny miał go za mniejszego. Tedy i zdolny Arenbith miał umniejszyć
dzieło Pana swoje zasługi ponad jego wywyższając. Rzekł więc do Pana:
‹‹O Miłościwy, czyż
nie jest prawdą jakoby cuda twoje nigdy nie miały miejsca? Wiadomo przecież iż
największym z największych jest miłościwy nam Sertamon, a jego nawet dzieła
nijak się maja do tych opiewanych w pieśniach i poematach.››
‹‹Nie jest to prawdą,
albowiem kłamstwo z prawdą wspólne jest tylko w tym, że jedno drugiemu zawsze
przeczy i nie dawaj posłuchu oszczerstwom i kalumniom, bo grzech to srogi i
występny.››
Słysząc te słowa Sertamon aż
kipiał i gniew jego przelał płytą czarę aż zalał go ze szczętem. Jednak zdolny
Arenbith nie ustawał wysiłkach i nadal próbował zmusić Pana do zdementowania
plotek tak czynem jak słowem.
‹‹Udowodnij zatem
Panie żeś mędrszy i światlejszy ponad miłościwego nam Sertamona, którego imię
samo w sobie wielkość kryje i nie masz na świecie większego od niego.››
I uniósł się Pan i wyprostował, a Arenbith i jego świta
skurczyli się, taki bowiem był majestat Pana. Sam Sertamon skulił się w tronie
i od tego czasu dynastia jego była chroma aż do ostatniego, najpodlejszego ze
wszystkich pokolenia, które wymarło w roku Tarn. A Pan wyrzekł:
‹‹Oto powtarzam! Nie
będziesz ni ty ni kto inny pluł w twarz bądź plecy bliźniemu, albowiem sam
doskonałym nie jesteś i tym gorsza twa pycha gdy sądzisz, że doskonałych możesz
pouczać. Ja bowiem doskonałym nie jestem i doskonałość celem uczyniłem, który
należy osiągnąć, a kłamstwem się brzydzę. Tedy powiadam, zamilkniesz na wieki i
kłamstwem nigdy nie skazisz Dźwięku, albo w ustach twych larwy wydrążą własne
tunele i gnić będziesz żywcem odtąd aż po kres swych dni.››
I ruszył
Pan w swoją drogę pozostawiając dwór Sertamona za sobą by sczezł we własnej
pysze i hipokryzji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz