poniedziałek, 10 marca 2014

O hipokryzji wśród Ludu Wybranego.

            Hipokryzja nie bez powodu podobna jest herezji. Wszak obie choroby toczą wszelkie stworzenie i kwitnie ich kąkol śród ludzi wszelakich, bowiem pierwotny ich grzech był jeden lecz rozrósł się i sięga dziś dalej niźli ongi. Uczynił ten grzech Lud Wybrany, bo choć Pan ponad innych ich cenił zawiedli go srodze i dotąd nie będą odkupieni dopokąd nie przesypie się ostatnie Ziarno i czas nie zatoczy koła. Tak tedy i potępieni będą na wieki, albowiem czas wróci do początku za parseków trzynaście i nastanie noc, a po niej dzień i wzejdzie nowe Słońce. Stare zaś zgaśnie w ognistej burzy paląc wszelakie istnienie tak by na nowo z pustki nicości powstało coś i cykl się dopełnił.
            Grzech ów popełnił Arenbith, poddany króla Sertamona któremu i Lud Wybrany owego czasu podlegał. Wiadomym jest bowiem, że gdy imię pachołka w języku hebrajskim zapiszemy w pełnej formie i brzmieniu, a następnie ilość liter przemnożymy przez ilość imion Beliala otrzymamy niezawodnie liczbę Złego, a jest nią siedemnaście tysięcy pięćset trzydzieści osiem – Eskatolon. Kiedy zaś ów Eskatolon podzielimy przez długość palca władcy Epiru Synaja mierzoną w centymach uzyskamy tajemną liczbę Fis, która oznacza w języku pradawnych imię Jaaqob, czyli Jakuba. Tak więc pierwszym który podatny jest na grzech hipokryzji będzie Jakub. I takoż też było, czego historia niezawodnie dowodzi.
            Jaka, zapytacie, jest historia Arenbitha Jakubem zwanego? Otóż szedł Pan przez miasto Jeruszalaim, tłoczne mozaiką ludów wszelkich. I każdy z nich wypominał innym przywarę najdrobniejszą swoich wad nie widząc wcale. Tak też wszyscy piętnowali i piętnowani byli i było to mnożenia zła przez zło. Zaszedł więc Pan na targ, by wsłuchać się w szept ludzi i usłyszał jeszcze podlejsze, bo wypowiadane za plecami obelgi. Zmartwił się srodze i postanowił opuścić Jeruszalaim. Zbliżając się do bram miasta został zatrzymane przez straż i trafił na dwór Sertamona, podówczas zwanego Chwalebnym. Rzekł doń władca:
‹‹Witaj w moim domu, do którego wstęp mają jedynie szlachetni! Nie znajdziesz w świecie drugiego takiego, gdzie byłoby lekcej niźli tu.››
Zasępił się Pan, bo zdało mu się, że znów widzi to co ujrzał i zdało mu się słusznie albowiem widział i słyszał jako świadek naoczny. I przemówił Pan:
‹‹Witaj mój władco, albowiem to jest królestwo twoje i w twoich snów panowanie odejdzie po tobie. Chwała niech będzie tobie i temu domowi.››
A Sertamon nakazał by podano wieczerzę i zaiste tak się stało. W swoim domu mniemał o sobie iż Bogiem co najmniej tytułować go winni. I Panu usługiwał sługa jego i dla niego specjalnie wyznaczony, Arenbith. Sertamon wyznaczył go osobiście i osobiście nakazał mu co nakazał, a tamten uczynił bowiem słyszał już wieść o Panu i wiedział, że lud jego własny miał go za mniejszego. Tedy i zdolny Arenbith miał umniejszyć dzieło Pana swoje zasługi ponad jego wywyższając. Rzekł więc do Pana:
‹‹O Miłościwy, czyż nie jest prawdą jakoby cuda twoje nigdy nie miały miejsca? Wiadomo przecież iż największym z największych jest miłościwy nam Sertamon, a jego nawet dzieła nijak się maja do tych opiewanych w pieśniach i poematach.››
‹‹Nie jest to prawdą, albowiem kłamstwo z prawdą wspólne jest tylko w tym, że jedno drugiemu zawsze przeczy i nie dawaj posłuchu oszczerstwom i kalumniom, bo grzech to srogi i występny.››
Słysząc te słowa Sertamon aż kipiał i gniew jego przelał płytą czarę aż zalał go ze szczętem. Jednak zdolny Arenbith nie ustawał wysiłkach i nadal próbował zmusić Pana do zdementowania plotek tak czynem jak słowem.
‹‹Udowodnij zatem Panie żeś mędrszy i światlejszy ponad miłościwego nam Sertamona, którego imię samo w sobie wielkość kryje i nie masz na świecie większego od niego.››
I uniósł się Pan i wyprostował, a Arenbith i jego świta skurczyli się, taki bowiem był majestat Pana. Sam Sertamon skulił się w tronie i od tego czasu dynastia jego była chroma aż do ostatniego, najpodlejszego ze wszystkich pokolenia, które wymarło w roku Tarn. A Pan wyrzekł:
‹‹Oto powtarzam! Nie będziesz ni ty ni kto inny pluł w twarz bądź plecy bliźniemu, albowiem sam doskonałym nie jesteś i tym gorsza twa pycha gdy sądzisz, że doskonałych możesz pouczać. Ja bowiem doskonałym nie jestem i doskonałość celem uczyniłem, który należy osiągnąć, a kłamstwem się brzydzę. Tedy powiadam, zamilkniesz na wieki i kłamstwem nigdy nie skazisz Dźwięku, albo w ustach twych larwy wydrążą własne tunele i gnić będziesz żywcem odtąd aż po kres swych dni.››

            I ruszył Pan w swoją drogę pozostawiając dwór Sertamona za sobą by sczezł we własnej pysze i hipokryzji. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz