środa, 12 marca 2014

O prawdzie.

            Czym jest prawda?
            Prawda jest drogą i jest to droga jedna, albowiem jedna jest tylko Prawda i nie znajdziesz dwóch prawd w sprawie pojedynczej. Prawda nie leży po środku i nie bywa w częściach. Prawda jest jednością nieskończoną i pełną. I jeżeli ktokolwiek mówi iż prawdy są dwie – kłamie! Kłamie, bowiem poświadcza nieprawdę, a wszystko co nieprawdziwe jest sztuczne i Panu przeciwne. Tedy i kłamstwo, choć prawdziwe, prawdą nie jest.

            Zapytacie, gdzie szukać prawdy? Prawdy należy szukać śród ludzi prawych, albowiem ci kłamstwem się brzydzą i odrazę w nich budzi ten kto kłamstwem się para i kto z fałszu prawdę czyni. Tak też kłamstwo należy piętnować, a fałsz odkrywać, bo gdzie fałsz i kalumnia tam mrok, a w mroku brak Pana, bowiem Pan ze Światłości i dla Światłości pochodzi.

poniedziałek, 10 marca 2014

O hipokryzji wśród Ludu Wybranego.

            Hipokryzja nie bez powodu podobna jest herezji. Wszak obie choroby toczą wszelkie stworzenie i kwitnie ich kąkol śród ludzi wszelakich, bowiem pierwotny ich grzech był jeden lecz rozrósł się i sięga dziś dalej niźli ongi. Uczynił ten grzech Lud Wybrany, bo choć Pan ponad innych ich cenił zawiedli go srodze i dotąd nie będą odkupieni dopokąd nie przesypie się ostatnie Ziarno i czas nie zatoczy koła. Tak tedy i potępieni będą na wieki, albowiem czas wróci do początku za parseków trzynaście i nastanie noc, a po niej dzień i wzejdzie nowe Słońce. Stare zaś zgaśnie w ognistej burzy paląc wszelakie istnienie tak by na nowo z pustki nicości powstało coś i cykl się dopełnił.
            Grzech ów popełnił Arenbith, poddany króla Sertamona któremu i Lud Wybrany owego czasu podlegał. Wiadomym jest bowiem, że gdy imię pachołka w języku hebrajskim zapiszemy w pełnej formie i brzmieniu, a następnie ilość liter przemnożymy przez ilość imion Beliala otrzymamy niezawodnie liczbę Złego, a jest nią siedemnaście tysięcy pięćset trzydzieści osiem – Eskatolon. Kiedy zaś ów Eskatolon podzielimy przez długość palca władcy Epiru Synaja mierzoną w centymach uzyskamy tajemną liczbę Fis, która oznacza w języku pradawnych imię Jaaqob, czyli Jakuba. Tak więc pierwszym który podatny jest na grzech hipokryzji będzie Jakub. I takoż też było, czego historia niezawodnie dowodzi.
            Jaka, zapytacie, jest historia Arenbitha Jakubem zwanego? Otóż szedł Pan przez miasto Jeruszalaim, tłoczne mozaiką ludów wszelkich. I każdy z nich wypominał innym przywarę najdrobniejszą swoich wad nie widząc wcale. Tak też wszyscy piętnowali i piętnowani byli i było to mnożenia zła przez zło. Zaszedł więc Pan na targ, by wsłuchać się w szept ludzi i usłyszał jeszcze podlejsze, bo wypowiadane za plecami obelgi. Zmartwił się srodze i postanowił opuścić Jeruszalaim. Zbliżając się do bram miasta został zatrzymane przez straż i trafił na dwór Sertamona, podówczas zwanego Chwalebnym. Rzekł doń władca:
‹‹Witaj w moim domu, do którego wstęp mają jedynie szlachetni! Nie znajdziesz w świecie drugiego takiego, gdzie byłoby lekcej niźli tu.››
Zasępił się Pan, bo zdało mu się, że znów widzi to co ujrzał i zdało mu się słusznie albowiem widział i słyszał jako świadek naoczny. I przemówił Pan:
‹‹Witaj mój władco, albowiem to jest królestwo twoje i w twoich snów panowanie odejdzie po tobie. Chwała niech będzie tobie i temu domowi.››
A Sertamon nakazał by podano wieczerzę i zaiste tak się stało. W swoim domu mniemał o sobie iż Bogiem co najmniej tytułować go winni. I Panu usługiwał sługa jego i dla niego specjalnie wyznaczony, Arenbith. Sertamon wyznaczył go osobiście i osobiście nakazał mu co nakazał, a tamten uczynił bowiem słyszał już wieść o Panu i wiedział, że lud jego własny miał go za mniejszego. Tedy i zdolny Arenbith miał umniejszyć dzieło Pana swoje zasługi ponad jego wywyższając. Rzekł więc do Pana:
‹‹O Miłościwy, czyż nie jest prawdą jakoby cuda twoje nigdy nie miały miejsca? Wiadomo przecież iż największym z największych jest miłościwy nam Sertamon, a jego nawet dzieła nijak się maja do tych opiewanych w pieśniach i poematach.››
‹‹Nie jest to prawdą, albowiem kłamstwo z prawdą wspólne jest tylko w tym, że jedno drugiemu zawsze przeczy i nie dawaj posłuchu oszczerstwom i kalumniom, bo grzech to srogi i występny.››
Słysząc te słowa Sertamon aż kipiał i gniew jego przelał płytą czarę aż zalał go ze szczętem. Jednak zdolny Arenbith nie ustawał wysiłkach i nadal próbował zmusić Pana do zdementowania plotek tak czynem jak słowem.
‹‹Udowodnij zatem Panie żeś mędrszy i światlejszy ponad miłościwego nam Sertamona, którego imię samo w sobie wielkość kryje i nie masz na świecie większego od niego.››
I uniósł się Pan i wyprostował, a Arenbith i jego świta skurczyli się, taki bowiem był majestat Pana. Sam Sertamon skulił się w tronie i od tego czasu dynastia jego była chroma aż do ostatniego, najpodlejszego ze wszystkich pokolenia, które wymarło w roku Tarn. A Pan wyrzekł:
‹‹Oto powtarzam! Nie będziesz ni ty ni kto inny pluł w twarz bądź plecy bliźniemu, albowiem sam doskonałym nie jesteś i tym gorsza twa pycha gdy sądzisz, że doskonałych możesz pouczać. Ja bowiem doskonałym nie jestem i doskonałość celem uczyniłem, który należy osiągnąć, a kłamstwem się brzydzę. Tedy powiadam, zamilkniesz na wieki i kłamstwem nigdy nie skazisz Dźwięku, albo w ustach twych larwy wydrążą własne tunele i gnić będziesz żywcem odtąd aż po kres swych dni.››

            I ruszył Pan w swoją drogę pozostawiając dwór Sertamona za sobą by sczezł we własnej pysze i hipokryzji. 

niedziela, 9 marca 2014

Raj.

           
            Raj istniał, istnieje i istnieć będzie. Zawsze. To fakt i nie sposób mu zaprzeczyć. Pierwszy człowiek ujrzał Raj dokładnie cztery tysiące dziewięćset pięćdziesiąt dwa dni temu. Zawsze. W Raju człowiek miał mieszkać i w Raju pozostać. Nie było tam śmierci, chorób i smutku. Wszelkie dobro przewodziło istnieniu i było transparentnym ponad wszystko inne acz widzialne w formie i kształcie. I rzekł Pan:
‹‹Pójdziesz człowieku, synu mój, pomiędzy te drogi i żyć będziesz przez wszystkie Eony w pokoju, albowiem taka jest wola moja i takoż się stanie.››
Stało się. Myśl formę przybrała ptaka lotnego i porwała człowieka wzwyż ku Bramom i był to pierwszy wzlot człowieka. A oczom ludzkim ukazała się równina zielona, wznosząca się ponad posępnym, zimnym światem, świetlista i pełna. I ujrzał on że za Bramą rozciąga się Raj. Rzekł Pan tedy:
‹‹Oto Raj. Takim go stworzył i takim oddaję w twe władanie. Takim być ma gdy w roku Qux przybędę by i dzieło twych rąk będę oceniał. Tu chcę cię ujrzeć w roku Qux.››
I zamilkł Pan i usta jego w uszy człowiecze nie wyrzekły ni słowa przez cały Szin, czyli lat trzysta osiemdziesiąt i dwa bez dni trzynastu. Udał się on wtedy w inne Rejony, gdzie potrzebny był bardziej albowiem Rada czuwała i czuwa nadal. Człowiek zaś pozostał sam i począł wędrówkę. Ptak lotny, białym piórem zdobiony z głową podobną jemu, umilkł i zanikł w Bramie która za nim zamknęła się na zasuw pięć i do której trzynaście kluczy dzierżył Pan. Człowiek samotny wędrował więc i dotarł do początku i końca i wszedł w pierwszy z pięciu Domów.
            Dom Pierwszy, zwany powszechnie Wolnym, był Domem szerokim i w swej strukturze przypominającym życie. Składał się z życia. Żywe były lasy i łąki. Żywe były rzeki i morza i wszystko co w nich i ponad nimi. I żywym był człowiek. Spokojnym było trwanie w tym Domu lecz człowiek wciąż pragnął więcej i więcej. Szedł zatem i minął las Xung, gdzie najdziwniejsze formy i figury drzewa sobą prezentowały, a były wśród nich gatunki dawno już zapomniane. I przeszedł ów las człowiek i znalazł się na brzegu jeziora Sin, którego krystalicznie czysta i spokojna woda nie znała dotyku wiatru i bardziej zwierciadłem była. Przesiedział oczarowany nad brzegiem dzień cały i noc całą aż o wschodzie ujrzał w wodzie schody. I zdało mu się, że schody biegną w dół, w dno, lecz biegły ku górze. Powziął więc człowiek pierwszy krok i oto znalazł się na nowej drodze.
            Dnia drugiego ocknął się człowiek w Domu Drugim, Domu Imion. Otrzymał tam imię. Imię dawno zapomniane i zakazane. Dom ów był nazwą. Lotną i kruchą, przemijającą jako czas i jego sile podległą. Człowiek poznał tam przemijanie i przerażony chciał zawrócić, ale drogi już nie było. Żałując za swą ciekawość skazany został na przód, tyły wszelkie porzucając w próżność, gdyż jak wszystko w tym Domu przemijały i one. Ruszył więc przed siebie i widział jak wszystko co przed nim umyka za niego i ginie w mroku przeszłości. Po dniu całym dotarł do wrót Inri, które oznaczały siedemset tysięcy imion Pana i uderzyła go ich mnogość i majestat. Porażony i zakochany w ich grozie i chwale trwał, aż do końca, gdy znalazł się za nimi.
            Tak oto wszedł w Dom Trzeci. I był to Dom straszny, gdyż był to Dom Dat w którym panował straszliwy Kronos, bez kształtu ni dźwięku którego jedynym dowodem była data. Tam poznał człowiek mnogość dat i wiedział już, że jego to obowiązkiem będzie o wszystkim pamiętać. Czując na barkach ciężar całego Domu którego początku ni końca nie sposób było określić czołgał się do kolejnych wrót, zwanych Czarnymi. Zaś czujne oko Kronosa śledziło go w swojej bezcielesności i śledzi po dziś dzień.  Przy Czarnych wrotach spędził człowiek zaledwie chwilę choć lata, wieki, Eony i parseki przelatywały koło niego i siadały jako posępne kruki na jego ramionach, a ilość ich nie znała kresu.
Za wrotami ujrzał człowiek Dom Czwarty, Domem Mądrości i Wiedzy Absolutnej nazwanym. I był to Dom przerażający i kuszący zarazem. Strukturą swą przypominał czarną pustkę w której ni życia ni śmierci być nie mogło, a mimo tego jednak obie składowe były. Wtedy to uderzył człowieka ogrom prawdziwej nieskończoności i poznał on wszelkie tajemnice wszelkiego stworzenia i życia. Wiedział on w swej nieskończonej wiedzy, że wiedzieć mu tego nie wolno i że za duży ciężar wziął na siebie. I stało się, bo odwrotu nie było. Ruszył człowiek naprzód, ku ostatniemu z Domów poprzez wrota które odnaleźć mógł tylko ten kto wiedział.
Oto ukazał mu się Dom Ostatni, którego nazwy wymawiać po dziś dzień nie wolno. Znalazł się człowiek na Szczycie tak wąskim, że ledwo główkę szpilki by zmieścił. I był to Dom w którym człowiek poznał najgorszą z Pokus – Potęgę. Bezkresna moc która wszelkie prawa, czyny i myśli jednoczyła w sobie osaczyła człowieka na lodowym szczycie. Stało się jasnym, iż nie wytrwa on ni chwili jednej, choćby nieskończenie małej, bo cała ta potęga skupiona była w jego myśli, chęci i dłoni. I zląkł się i upadł, a gdy upadł ujrzał jak wysoko się dostał i wiedział już, że nie ma dla niego ratunku. Spadał więc przez cały Szin, a gdy ten upłynął znalazł się człowiek na początku, który stał się końcem i koło się domknęło, a pradawny wąż pożarł swój ogon i wbił kły we własną czaszkę. I ozwał się Pan:

‹‹Oto zgubiła cię własna twa próżność i własna ciekawość. Pokusa okazała się silniejszą i nie ma dla ciebie miejsca w Raju. Tedy i Bramy pozostaną zamknięte, a ty wrócisz na Ziemię, która choć piękna pozbawiona jest blasku tysiąca słońc. I zawsze będziesz pamiętał i żałował, że z własnej głupoty Raj utraciłeś i wzrok prawdziwy wraz z nim.››

Link do grafiki(download) http://adf.ly/f9Ye5

sobota, 8 marca 2014

Stworzenie świata.

            Ziemia ma pięć tysięcy lat, albowiem pięć jest wieków i w piątym wypada nam żyć. Piątym, który jest mroczny i w którym to zło powraca do dawnych sił. Odbudowano bowiem fortecę i wznosi się pradawna Skała, która w swym cieniu skrywa wszystko co nieświadome potęgi Pana.
            Pięć tysięcy lat temu Pan to podźwignął z głębin kulę kamienną i wyrżnął w niej świat kształtem i duchem podobny naszemu. Nasz świat. Tak, bo z ciemności Pan nasz wyłuskał życie i życiem tym był ongi skalisty świat. Później to Pan uformował góry i doliny w które tchnął życie drzew i krzewów które człowiekowi podległe być miały. Między drzewa i krzewy rzucił Pan nasz zwierzynę, która jako płocha i słabsza podle woli człowieka bytować miała. Człowiek był zamiarem. Człowiek był celem. Człowiek był środkiem i ideą. Człowiek był, jest i będzie tak bowiem postanowił Pan i tak jest woja Jego.

            Pytacie, ile zajęło Panu stworzenie świata? Otóż, Pan tworzył świat pięćset sześćdziesiąt siedem dni. Dnia pierwszego, świat uzyskał formę. Dnia drugiego, Pan posiał życie i świat zyskał barwę i dźwięk żywego stworzenia. Dnia następnego życie poczęło się rozwijać i zdobywać ląd wszelaki. Dnia siedemnastego Pan wydźwignął ląd ponad resztę i doliny najgłębsze wypełnił praoceanem, a w górach wydrążył tunele i z nich polały się pierwsze rzeki. Potem nastał dzień czterechsetny, bo i Pan występuje w postaciach czterech. Wtedy to świat poznał człowieka, a człowiek poznał świat. Wtedy to rozpoczął się Wiek Pierwszy, wiek wolny od Zła, albowiem Zło jeszcze nie powstało. Był to więc Wiek Meridianowy, kiedy człowiek pojmował świat dziewięćdziesięcioma zmysłami i trwał ów wiek Eon. W ostatnim, tysiąc pięćset trzydziestym siódmym dniu Eonu, Pan utworzył wspaniały Krassnax, który miał być na jego chwałę.

Link do Świadomości http://adf.ly/eJ51H

O zaufaniu.


O zaufaniu.

Ufać należy wszystkiemu co z Dobra i dla Dobra powstało. Ufać sercem, pomimo a nie za coś. Ufać należy, bo zaufanie jest Dobrem, zaś jego brak Złem. Pytacie tedy, czemu nie ufać Złemu skoro zaufanie jest z Dobra i dla Dobra? Bo Złemu należy się Zło i co złe to dobrym się nie stanie. Zło jest wszędzie. Występuje w formach różnych, częstokroć niewyobrażalnych, a częściej w formach jeszcze niespełnionych. Tajemnym pozostaje do czasu ujawnienia kiedy to tajemnym być przestaje. Pytacie więc, czy wszędzie to również i w nas samych? Tak! Tak! Zło występuje i w nas. W myśli grzesznej i rozwiązłej, w kończynie złej której do złego użyto. Tak, zło jest w nas. Tedy i z nim należy walczyć. I jemu też ufać nie wolno. Nie wolno ufać ręce która wyrządziła zło. Nie wolno ufać nogom które kroczą złą ścieżką. Nie wolno ufać myślom, które złem gorszym jeszcze od innych dotknięte, podsuwają obrazy straszne i pchają nas do uczynków występnych.
Takoż więc, zaufanie jest rzeczą ważną. Nie wolno rozdawać go pochopnie ani też pochopnie przyjmować. Tedy rzec można, że ufać należy w nieufności i będzie to prawdą, gdyż tak być musi. Tak zostało powiedziane i tak świat ten działa i działać będzie.

Link do grafiki: http://adf.ly/eswqt


Królestwo Jezusowe na Ziemi.

Oto nastało królestwo Jezusa na Ziemi.
Z rokiem pańskim 1012 na Ziemi zapanował tysiącletni wiek pokoju. Jezus zstąpił na świat, a moc jego zalała wszelkie życie na lądach, w głębinach oceanów i w przestworzach niebios. Zło wszelkie zostało wyparte ze świata i zepchnięte w Prapustkę z której ongi przybyło plugawiąc wieczne dzieło Ojca. Lecz oto nadchodzi dzień prawdziwej próby, ponieważ tak jak Dobro ma wspaniałego i wszechmogącego Ojca takoż i za Złem stoi istota starsza niż czas i przeżarta do szpiku swą plugawą myślą.
Królestwo Jezusowe odeszło, a na Ziemię powraca plugastwo i insze parchy. Pogardą dla dzieła naszego Pana byłoby pozwolić na skażenie jego świata. Wszelkie wojny, katastrofy i zło stanie się wkrótce nie do zniesienia. Nie wolno nam na to pozwolić! Nie wolno dopuści do tego by Zły zwyciężył! Nie wolno!

Aby uświadomić wam czym będzie co nastąpi, Jezus przesyła ten link: http://adf.ly/ekBxx