Apokalipsa zombie nastąpi. Zostało to zapisane w gwiazdach, a te pochodzą od Pana gdyż i je stworzył. Tedy i data i miejsce są znane dokładne, a przebieg wątpliwość nie pozostawia żadnych. Wszystko rozpocznie się czternastego dnia drugiego miesiąca po trzecim miesiącu połowy roku dwutysięcznego trzydziestego naszej Ery. Czemu wtedy? Ano zostało tak zdecydowane i postanowione przez Pana, a od decyzji jego nie ma odwrotu albowiem zawsze są słuszne i jest to reguła wyjątku nieposiadająca i regułę tę samą sobą potwierdzająca. Kiedy zaś zapiszemy datę tę w systemie rzymskim otrzymamy następujące liczby: XIV V MMXXX. Są to zaś pierwsze litery od łacińskiej sentencji "Xardas incunabulis vocet via mortem mare Xardas Xavier Xawery", co w wolnym tłumaczeniu znaczy "Oto nadchodzi apokalipsa zombie i śmierć i rzeź i strach ogólny". Dodatkowo po zsumowaniu wszystkich cyfr owej daty otrzymamy piętnaście, a liczba ta nie jest przypadkową, bowiem tyle właśnie kojotów nadgryzało martwe ciało proroka Azajadrabaszaszasza.
1+4+5+2+3=15
Kiedy zaś pomnożymy piętnaście przez cyfrę oznaczającą miesiąc i podzielimy przez sumę dni tegoż miesiąca otrzymamy cyfrę dwa, a po przecinku kolejno czwórkę, jedynkę, dziewiątkę, trójkę, piątkę, czwórkę, ósemkę, trójkę, ósemkę, siódemkę i jedynkę. Jest to zaś liczba Pana.
15*5=75
75/31=2.41935483871
Ludzkość zaś apokalipsę przetrwa jednak pierwej trzeba będzie pokonać każdy pomiot diabła i odesłać Zło tam skąd przyszło. Dokonać tego mogą jedynie ludzi prawi, albowiem tylko ci w zombie się nie zmienią i złu posłuchu nie dadzą.
Link do grafiki: http://adf.ly/pRjqb
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jezus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jezus. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 3 lipca 2014
środa, 2 lipca 2014
O matematyce.
Czemu jest tak, że niektórzy matury z matematyki nie zdają?
Ano jest tak ponieważ są to ludzie zadufani w sobie, myślący jedynie przez pryzmat własnych wyimaginowanych umiejętności, ignorujących fakty i realne cyrkumstancje konkretnego zdarzenia. Słowem, dzieje się tak ponieważ ludzie przekonani o tym, że potrafią i wiedzą czym jest i jak działa matematyka myślą zupełnie nie matematycznie.
Jak temu przeciwdziałać?
W dzisiejszym świecie nie można zrobić nic ponad to co można, a można niewiele. Warto jednak pamiętać iż możliwość jest jedynie kwestią imaginacji i w zasadzie nie istnieje gdyż nigdy nie znalazła się w zamyśle twórczym Pana. Ci zaś, którzy matury z matematyki nie zdali są po prostu słabi. Ci którzy zdali nie są co prawda lepsi, gdyż w świecie w którym rządzi zło nie ma ni lepszych ni gorszych bowiem wszyscy są jednakowo beznadziejni. Tedy i nie zostaje nam nic ponad ufność w Pana i w to, że wkrótce ześle nam wizje i moc odmienienia wszechrzeczy.
Link do grafiki: http://adf.ly/pRjku
Ano jest tak ponieważ są to ludzie zadufani w sobie, myślący jedynie przez pryzmat własnych wyimaginowanych umiejętności, ignorujących fakty i realne cyrkumstancje konkretnego zdarzenia. Słowem, dzieje się tak ponieważ ludzie przekonani o tym, że potrafią i wiedzą czym jest i jak działa matematyka myślą zupełnie nie matematycznie.
Jak temu przeciwdziałać?
W dzisiejszym świecie nie można zrobić nic ponad to co można, a można niewiele. Warto jednak pamiętać iż możliwość jest jedynie kwestią imaginacji i w zasadzie nie istnieje gdyż nigdy nie znalazła się w zamyśle twórczym Pana. Ci zaś, którzy matury z matematyki nie zdali są po prostu słabi. Ci którzy zdali nie są co prawda lepsi, gdyż w świecie w którym rządzi zło nie ma ni lepszych ni gorszych bowiem wszyscy są jednakowo beznadziejni. Tedy i nie zostaje nam nic ponad ufność w Pana i w to, że wkrótce ześle nam wizje i moc odmienienia wszechrzeczy.
Link do grafiki: http://adf.ly/pRjku
sobota, 28 czerwca 2014
Przepowiednia proroka Wezydiusza.
Albowiem przepowiedziane zostało, tedy i jasnym jest, że zbliża się dzień na który wszyscy czekają i przed którym oddech swój wstrzymują. A jest to data szczególna gdyż jest to dzień dwudziesty siódmy siódmego miesiąca roku dwa tysiące czternastego naszej Ery w Eonie ósmym. Dnia tego objawi się to co objawić się do tej pory nie zdołało. Wiadomym jest iż liczby dwadzieścia siedem, siedem i dwa tysiące czternaście zsumowane dają ni mniej ni więcej, a dokładnie dwa tysiące czterdzieści osiem. A kiedy zsumujemy wszystkie cyfry liczby dwa tysiące czterdzieści osiem otrzymamy czternaście, a po ponownym zsumowaniu otrzymamy pięć. Pan nasz zaś w pięciu formach istnieje.
27+7+2014=2048
2+0+4+8=14
1+4=5
Dodatkowo po przemnożeniu liczb dwadzieścia siedem i czternaście oraz zsumowaniu z potęgą liczby dwa tysiące czterdzieści osiem otrzymamy bilion pięćset osiemdziesiąt pięć milionów czterysta czterdzieści sześć tysięcy dziewięćset dwanaście. Liczba ta zaś jest liczbą oświeconą.
27*14*2048^2=1585446912
Kiedy zaś zsumujemy co drugą cyfrę liczby bilion pięćset osiemdziesiąt pięć milionów czterysta czterdzieści sześć tysięcy dziewięćset dwanaście a następnie wynik pomnożymy przez ilość wcieleń Pana otrzymamy liczbę sto.
1+8+4+6+1=20
20*5=100
Nie jest to również liczba przypadkowa gdyż sto cetnarów złota potrzebne było do wykonania Arki Przymierza. Tedy jasnym jest iż data ta jest datą szczególną. Radujmy się zatem, albowiem przepowiednia dopełni się na naszych oczach.
Link do video: http://adf.ly/eG1P1http://adf.ly/eG1P1
czwartek, 26 czerwca 2014
Jak święty Jaromir pokonał smoka Grablazara.
W piątek, po wielkiej scholastyce, roku pańskiego 1056, drugiej Ery Eonu czwartego od pierwszego początku czasu wszedł święty Jaromir na górę Kirkalukutix i spojrzał na świat rozciągający się przed nim. I oto ujrzał drzewa bujne i wysokie, które na chwałę Pańską rosły i rosną po dziś dzień w sercu prastarej puszczy. Ujrzał rwący potok, który wybija swą drogę śród skał bezdusznych i kamieni duszą obdarzonych, a które jeszcze w chmury nie wzleciały. Ujrzał pola złocące się pszenicą i pszenżytem o barwie szafranowej, wpadającej gdzieniegdzie w wiosenną zieleń. I zdał sobie o to sprawę iż stoi na szczycie i dalej droga jego wiedzie tylko w dół, a więcej osiągnąć nie będzie mu dane. Zwrócił się tedy do Pana i rzekł <<Cóż czynić Panie, kiedy nogi w dół prowadzą, a serce wzlata ku wyżynom?>>. Niebiosa, dotąd bezchmurne zagrzmiały i na ziemię spadł deszcz. I ozwał się Pan z niebios, a głos jego wstrzymał potok, pochylił drzewa, a pszenżyto pociemniało jakby ze strachu i wielka cisza zapadła gdy mówił. <<Oto, Jaromirze, pójdziesz ty i zgładzisz Grablazara, bestię paskudną, a uczynisz to na moją chwałę i dla dobra większego. Dokonasz tego czynu w ciągu dni siedmiu, nim skończy się Kwarta czasu, a bieg jego odwrócony nie zostanie. Wtedy i tylko wtedy pójdziesz ty wyżej niżbyś marzył i wyżej niż najwyższy szczyt sięga. Oto twoja misja, a wypełnisz ją gdyż grozi wam koniec straszliwy i zły.>>. A gdy głos Pana umilkł z nieba spadł grom i spalił siódmą część lasów, zagotował piątą część rzeki i co jedenastą rybę w niej ubił, a dwudziesty kłos pszenżyta spłonął był na popiół jakby na potwierdzenie słów Jego.
Ruszył tedy Jaromir i po upływie dnia pierwszego dotarł na kres pustyni. Spiekota dopadła go straszna i do ziemi rychło przytknęła. Czuł jednak Jaromir iż Pan jest z nim i powstał był by iść dalej.
Drugiego dnia dotarł ona na skraj morza. Widział jak wzburzone fale kołyszą statkiem wszelkim i jak żeglarze słabi wolą wpadają w toń bezdenną. Zasmucił się więc Jaromir gdyż nie wiedział jak przebyć taki szkwał. Zwątpił w moc Pana i usiadł na brzegu, a spienione fale oblały jego stopy. I dostrzegł on wtedy ścieżkę prowadząc śród fal na drugi kres morza. A ścieżka ta niewidoczna była i jakby z piany morskiej utkana. Tak minął dzień drugi.
Dnia trzeciego stanął Jaromir na krawędzi bezdennej czeluści. Dna jej widać nie było. Rzucił więc kamień by sprawdzić jak głęboko trzeba będzie zejść, bo obejść nie było sposób, lecz kamień nie doleciał i uświadomił sobie Jaromir, że czeluści dna nie mają i że do samego Piekła prowadzę. Jednak łaska Pańska nie opuszczało go w jego misji i oto z chmur spłynął na ziemię skrzydlaty łoś, a skrzydła jego wyrastały z poroża i było ich dokładnie siedemset tysięcy trzysta czterdzieści dziewięć. Wsiadł więc Jaromir na łosia i znalazł się na drugim brzegu.
Dnia czwartego wkroczył Jaromir do ciemnego lasu. Ciemności tak gęste panowały w lesie iż nie sposób było dostrzec własnej ręki. Nie widział też Jaromir drogi którą przyszedł i nieba dostrzec też nie mógł. Zamyślił się więc i stwierdził iż Pan nasz nie może go dostrzec również. Nagle ciemność przebił jasny, palący blask i oto wśród drzew rozwarła się droga. Tak minął dzień czwarty.
Piątego dnia stanął Jaromir u wejścia do groty. Z groty bił chłód i mrok i nijak jej obejść nie było gdyż było to jedyne przejście pod nieprzebytym pasmem gór o graniach stalowych i śliskich. Wkroczył tedy Jaromir w mroki i z modlitwą na ustach wszelkie plugastwo od siebie odstraszał. I szedł tak długo, a każdy atom czasu w Eon się dłużył i myślał już, że zadaniu nie podoła i Pan go w tej grocie opuści. A gdy modlitwa dobiegła końca, skała rozwarła się i oczom jego ukazał się świat za pasmem gór stalowych i słońce znikające za horyzontem. Tak minął dzień piąty.
Szóstego dnia Jaromir stanął u szczytu góry Fardlakimurtix, która z żelaza była zrobioną i szczyt której był legowiskiem złego Grablazara. Ruszył więc na złego z podniesionym mieczem, a pieśń chwalebna na cześć Pana rozległa się echem wśród żelaznych ścian. Zbudził się tedy Grablazar i wypluł z trzewi płomień, a tak gorący, że ściany żelazne uleciały z wiatrem. Jaromir jednak ostał się i zadał był smokowi cios ostateczny, a głowa jego spadła i u stóp góry zatrzymała się. Tak minął dzień szósty.
Siódmego dnia udał się Jaromir do świątyni i głowę smoka na pal przed nią wbił. Resztę dnia poświęcił natomiast na modlitwę i dziękował Panu za sukces i zaszczyt którego dostąpił.
Link do grafiki: http://adf.ly/f9Ye5
Ruszył tedy Jaromir i po upływie dnia pierwszego dotarł na kres pustyni. Spiekota dopadła go straszna i do ziemi rychło przytknęła. Czuł jednak Jaromir iż Pan jest z nim i powstał był by iść dalej.
Drugiego dnia dotarł ona na skraj morza. Widział jak wzburzone fale kołyszą statkiem wszelkim i jak żeglarze słabi wolą wpadają w toń bezdenną. Zasmucił się więc Jaromir gdyż nie wiedział jak przebyć taki szkwał. Zwątpił w moc Pana i usiadł na brzegu, a spienione fale oblały jego stopy. I dostrzegł on wtedy ścieżkę prowadząc śród fal na drugi kres morza. A ścieżka ta niewidoczna była i jakby z piany morskiej utkana. Tak minął dzień drugi.
Dnia trzeciego stanął Jaromir na krawędzi bezdennej czeluści. Dna jej widać nie było. Rzucił więc kamień by sprawdzić jak głęboko trzeba będzie zejść, bo obejść nie było sposób, lecz kamień nie doleciał i uświadomił sobie Jaromir, że czeluści dna nie mają i że do samego Piekła prowadzę. Jednak łaska Pańska nie opuszczało go w jego misji i oto z chmur spłynął na ziemię skrzydlaty łoś, a skrzydła jego wyrastały z poroża i było ich dokładnie siedemset tysięcy trzysta czterdzieści dziewięć. Wsiadł więc Jaromir na łosia i znalazł się na drugim brzegu.
Dnia czwartego wkroczył Jaromir do ciemnego lasu. Ciemności tak gęste panowały w lesie iż nie sposób było dostrzec własnej ręki. Nie widział też Jaromir drogi którą przyszedł i nieba dostrzec też nie mógł. Zamyślił się więc i stwierdził iż Pan nasz nie może go dostrzec również. Nagle ciemność przebił jasny, palący blask i oto wśród drzew rozwarła się droga. Tak minął dzień czwarty.
Piątego dnia stanął Jaromir u wejścia do groty. Z groty bił chłód i mrok i nijak jej obejść nie było gdyż było to jedyne przejście pod nieprzebytym pasmem gór o graniach stalowych i śliskich. Wkroczył tedy Jaromir w mroki i z modlitwą na ustach wszelkie plugastwo od siebie odstraszał. I szedł tak długo, a każdy atom czasu w Eon się dłużył i myślał już, że zadaniu nie podoła i Pan go w tej grocie opuści. A gdy modlitwa dobiegła końca, skała rozwarła się i oczom jego ukazał się świat za pasmem gór stalowych i słońce znikające za horyzontem. Tak minął dzień piąty.
Szóstego dnia Jaromir stanął u szczytu góry Fardlakimurtix, która z żelaza była zrobioną i szczyt której był legowiskiem złego Grablazara. Ruszył więc na złego z podniesionym mieczem, a pieśń chwalebna na cześć Pana rozległa się echem wśród żelaznych ścian. Zbudził się tedy Grablazar i wypluł z trzewi płomień, a tak gorący, że ściany żelazne uleciały z wiatrem. Jaromir jednak ostał się i zadał był smokowi cios ostateczny, a głowa jego spadła i u stóp góry zatrzymała się. Tak minął dzień szósty.
Siódmego dnia udał się Jaromir do świątyni i głowę smoka na pal przed nią wbił. Resztę dnia poświęcił natomiast na modlitwę i dziękował Panu za sukces i zaszczyt którego dostąpił.
Link do grafiki: http://adf.ly/f9Ye5
poniedziałek, 23 czerwca 2014
Trzydzieści jeden pierwszych przykazań.
Sto Eonów minęło odkąd prorok
Jazajandarabaszasz wszedł na szczyt świętej góry Barrabanan. Sto Eonów minęło odkąd
Jazajandarabaszasz usłyszał pana i sto Eonów minęło odkąd spisał on słowa Jego
przez Niego podyktowane. I spisał Jazajandarabaszasz owe słowa na kamiennej
tablicy ryjąc w niej zębem pradawnej ryby żyjącej w praoceanie, a święconej
przez ludy ciemne i złe. W roku 2409 w miesiącu Nassaran, tysiąc trzysta
czterdzieści uncji po piątej dziedzinie czasu dziennego tablica owa zaginęła i
miejsce jej spoczynku pozostaje nadal nieznane. Nazwana ona została „Szumiszmą”
gdyż słowo to oznacza „Przykazanie płynące drogą tysiąca rzek wśród gwiazd i
drzew” i Przykazań owych jest dokładnie i zawsze trzydzieści jeden. Zwane zaś
są pierwszymi gdyż były to pierwsze przykazania Pana po piętnastej kwincie od
stworzenia świata, a zatem i pierwsze w ogóle wszelkiego bytu.
Pierwsze
przykazanie:
Nie będziesz jeść ludzkiego ni inszego mięsa
w dni inne niż czwartek po środzie przed piątkiem.
Drugie
przykazanie:
Nie będziesz chwalił zbędnie, a zwłaszcza
gdy pochwała jest niezasłużona i zła.
Trzecie
przykazanie:
Nie będziesz czynił bliźniemu swemu zła
albowiem zło jest opozycją dobra a dobrem zwyciężać będziesz zło.
Czwarte
przykazanie:
Nie będziesz zabijał i zjadał bliźniego
bowiem jest to przeciwne Panu i jego sługom.
Piąte
przykazanie:
Będziesz chwalił Pana w każdym dniu każdego
Eonu aż po kres kresów do nowego początku kiedy to Pan naznaczy nowe drogi.
Szóste
przykazanie:
Będziesz szanował naród swój i inny i
względów mieć nie będziesz dla żadnego bowiem wszyscy są równi przed Panem.
Siódme
przykazanie:
Będziesz zabijał, tropił i likwidował
wszelkie abominacje zła wszelkiego.
Ósme
przykazanie:
Będziesz zabijał wywerny, trolle, orków,
wije parszywe i smoki brunatne ponieważ te są złe i nie pochodzą od Pana.
Dziewiąte
przykazanie:
Co drugą środę co trzeciego tygodnia
miesiąca Passrim każdego roku po ekwinonkcjum w piątym domu księżyca będziesz
pościł i jadł jedynie owoce jabłoni.
Dziesiąte
przykazanie:
Będziesz czynił dobro i zła się wystrzegał.
Jedenaste
przykazanie:
Będziesz pił, jadł i palił co uznasz za
stosowne, a niezakazane bowiem co niezakazane to dozwolone przez Pana.
Dwunaste
przykazanie:
Będziesz wystrzegał się łamania prawa swego
ludu.
Trzynaste
przykazanie:
Talent swój będziesz wykorzystywał na chwałę
Pana.
Czternaste
przykazanie:
Będziesz bronił siebie i bliźnich przed złem.
Piętnaste
przykazanie:
Będziesz pomagał i dawał potrzebującym tak
by czynić dobro, albowiem i dobre chęci mogą być przyczynkiem do czynienia zła.
Szesnaste
przykazanie:
Będziesz szanował własność swoją i sąsiada i
z równym zapałem bronić będziesz obu przed wrogiem.
Siedemnaste
przykazanie:
Alkohol jest darem od Pana, a więc nie czyni
zła.
Osiemnaste
przykazanie:
W co trzechsetną rocznicę Pierwszego Upadku
Zła będziesz ostrzył swoje widły równo z wybiciem dwunastej cząstki i piątego
atomu czasu dziennego od punktu zajścia Oka Dnia za horyzont świata.
Dziewiętnaste
przykazanie:
Czwartego syna oddasz na sługę Pana, a drugą
córę nauczysz gotować.
Dwudzieste
przykazanie:
Będziesz dbał o pierś żony co by nie obwisła
i sflaczała bowiem jest to Panu niemiłe.
Dwudzieste
pierwsze przykazanie:
Parówkę jeść będziesz jedynie w bułce.
Parówka i bułka muszą być ciepłe. Zimna parówka to dzieło Złego.
Dwudzieste drugie
przykazanie:
Nie będziesz pić tam gdzie bydło twoje i koń
twój.
Dwudzieste trzecie
przykazanie:
Nie będziesz pochopnie pisał i czytał i
wiedzy darmo rozdawał.
Dwudzieste czwarte
przykazanie:
Pieniądze będziesz gromadził dla dobra
swojego i bliźnich i wykorzystywał je będziesz by czynić ich szczęśliwymi lecz
tak by się w szczęściu nie zatracić.
Dwudzieste piąte
przykazanie:
Będziesz znał umiar i nadgorliwość
poskromisz.
Dwudzieste szóste
przykazanie:
Nie oddasz psa swego za mniej niż jest wart,
konia za mniej niż trzy czwarte wartości jeśli starszy jest niż twój najmłodszy
syn, a córki nie wydasz za człowieka bez konia.
Dwudzieste siódme
przykazanie:
Jeśli czytać i pisać umiesz nauczysz i swoje
dzieci tak by sztukę tę doskonaliły.
Dwudzieste ósme
przykazanie:
Jeśli kiedy ktoś umyślnie zabije bliźniego
twego ty od ołtarza mego weźmiesz go i przed Starszymi postawisz, a Starsi
wydadzą nań wyrok ostateczny.
Dwudzieste dziewiąte
przykazanie:
Nie będziesz nawoływać do czynienia zła.
Trzydzieste
przykazanie:
Nie będziesz pożądać ni żony, ni konia, ni
wołu, ni domu, ni pola bliźniego swego i nie odbierzesz mu tego przemocą.
Trzydzieste
pierwsze przykazanie:
Najstarszemu synowi nakażesz po śmierci
swojej majątek twój przejąć i równo między braci i siostry niezamężne
podzielić.
Link do video: http://adf.ly/6394402/kaen
Etykiety:
anime,
apokalipsa,
bóg,
film,
gotowanie,
jeden,
jezus,
kot,
madagaskar,
muzyka,
pieniądze,
pranie,
przepisy,
przykazania,
religia,
rosja,
trzy,
trzydzieści,
wiara,
wojna
środa, 12 marca 2014
O prawdzie.
Czym jest prawda?
Prawda jest drogą i jest to droga
jedna, albowiem jedna jest tylko Prawda i nie znajdziesz dwóch prawd w sprawie
pojedynczej. Prawda nie leży po środku i nie bywa w częściach. Prawda jest
jednością nieskończoną i pełną. I jeżeli ktokolwiek mówi iż prawdy są dwie –
kłamie! Kłamie, bowiem poświadcza nieprawdę, a wszystko co nieprawdziwe jest
sztuczne i Panu przeciwne. Tedy i kłamstwo, choć prawdziwe, prawdą nie jest.
Zapytacie, gdzie szukać prawdy?
Prawdy należy szukać śród ludzi prawych, albowiem ci kłamstwem się brzydzą i
odrazę w nich budzi ten kto kłamstwem się para i kto z fałszu prawdę czyni. Tak
też kłamstwo należy piętnować, a fałsz odkrywać, bo gdzie fałsz i kalumnia tam
mrok, a w mroku brak Pana, bowiem Pan ze Światłości i dla Światłości pochodzi.
sobota, 8 marca 2014
Stworzenie świata.
Ziemia ma pięć tysięcy lat, albowiem pięć jest wieków i w
piątym wypada nam żyć. Piątym, który jest mroczny i w którym to zło powraca do
dawnych sił. Odbudowano bowiem fortecę i wznosi się pradawna Skała, która w
swym cieniu skrywa wszystko co nieświadome potęgi Pana.
Pięć
tysięcy lat temu Pan to podźwignął z głębin kulę kamienną i wyrżnął w niej świat
kształtem i duchem podobny naszemu. Nasz świat. Tak, bo z ciemności Pan nasz
wyłuskał życie i życiem tym był ongi skalisty świat. Później to Pan uformował
góry i doliny w które tchnął życie drzew i krzewów które człowiekowi podległe
być miały. Między drzewa i krzewy rzucił Pan nasz zwierzynę, która jako płocha
i słabsza podle woli człowieka bytować miała. Człowiek był zamiarem. Człowiek
był celem. Człowiek był środkiem i ideą. Człowiek był, jest i będzie tak bowiem
postanowił Pan i tak jest woja Jego.
Pytacie,
ile zajęło Panu stworzenie świata? Otóż, Pan tworzył świat pięćset sześćdziesiąt
siedem dni. Dnia pierwszego, świat uzyskał formę. Dnia drugiego, Pan posiał
życie i świat zyskał barwę i dźwięk żywego stworzenia. Dnia następnego życie
poczęło się rozwijać i zdobywać ląd wszelaki. Dnia siedemnastego Pan wydźwignął
ląd ponad resztę i doliny najgłębsze wypełnił praoceanem, a w górach wydrążył
tunele i z nich polały się pierwsze rzeki. Potem nastał dzień czterechsetny, bo
i Pan występuje w postaciach czterech. Wtedy to świat poznał człowieka, a
człowiek poznał świat. Wtedy to rozpoczął się Wiek Pierwszy, wiek wolny od Zła,
albowiem Zło jeszcze nie powstało. Był to więc Wiek Meridianowy, kiedy człowiek
pojmował świat dziewięćdziesięcioma zmysłami i trwał ów wiek Eon. W ostatnim,
tysiąc pięćset trzydziestym siódmym dniu Eonu, Pan utworzył wspaniały Krassnax,
który miał być na jego chwałę.
Link do Świadomości http://adf.ly/eJ51H
Subskrybuj:
Posty (Atom)