czwartek, 26 czerwca 2014

Jak święty Jaromir pokonał smoka Grablazara.

W piątek, po wielkiej scholastyce, roku pańskiego 1056, drugiej Ery Eonu czwartego od pierwszego początku czasu wszedł święty Jaromir na górę Kirkalukutix i spojrzał na świat rozciągający się przed nim. I oto ujrzał drzewa bujne i wysokie, które na chwałę Pańską rosły i rosną po dziś dzień w sercu prastarej puszczy. Ujrzał rwący potok, który wybija swą drogę śród skał bezdusznych i kamieni duszą obdarzonych, a które jeszcze w chmury nie wzleciały. Ujrzał pola złocące się pszenicą i pszenżytem o barwie szafranowej, wpadającej gdzieniegdzie w wiosenną zieleń. I zdał sobie o to sprawę iż stoi na szczycie i dalej droga jego wiedzie tylko w dół, a więcej osiągnąć nie będzie mu dane. Zwrócił się tedy do Pana i rzekł <<Cóż czynić Panie, kiedy nogi w dół prowadzą, a serce wzlata ku wyżynom?>>. Niebiosa, dotąd bezchmurne zagrzmiały i na ziemię spadł deszcz. I ozwał się Pan z niebios, a głos jego wstrzymał potok, pochylił drzewa, a pszenżyto pociemniało jakby ze strachu i wielka cisza zapadła gdy mówił. <<Oto, Jaromirze, pójdziesz ty i zgładzisz Grablazara, bestię paskudną, a uczynisz to na moją chwałę i dla dobra większego. Dokonasz tego czynu w ciągu dni siedmiu, nim skończy się Kwarta czasu, a bieg jego odwrócony nie zostanie. Wtedy i tylko wtedy pójdziesz ty wyżej niżbyś marzył i wyżej niż najwyższy szczyt sięga. Oto twoja misja, a wypełnisz ją gdyż grozi wam koniec straszliwy i zły.>>. A gdy głos Pana umilkł z nieba spadł grom i spalił siódmą część lasów, zagotował piątą część rzeki i co jedenastą rybę w niej ubił, a dwudziesty kłos pszenżyta spłonął był na popiół jakby na potwierdzenie słów Jego.
Ruszył tedy Jaromir i po upływie dnia pierwszego dotarł na kres pustyni. Spiekota dopadła go straszna i do ziemi rychło przytknęła. Czuł jednak Jaromir iż Pan jest z nim i powstał był by iść dalej.
Drugiego dnia dotarł ona na skraj morza. Widział jak wzburzone fale kołyszą statkiem wszelkim i jak żeglarze słabi wolą wpadają w toń bezdenną. Zasmucił się więc Jaromir gdyż nie wiedział jak przebyć taki szkwał. Zwątpił w moc Pana i usiadł na brzegu, a spienione fale oblały jego stopy. I dostrzegł on wtedy ścieżkę prowadząc śród fal na drugi kres morza. A ścieżka ta niewidoczna była i jakby z piany morskiej utkana. Tak minął dzień drugi.
Dnia trzeciego stanął Jaromir na krawędzi bezdennej czeluści. Dna jej widać nie było. Rzucił więc kamień by sprawdzić jak głęboko trzeba będzie zejść, bo obejść nie było sposób, lecz kamień nie doleciał i uświadomił sobie Jaromir, że czeluści dna nie mają i że do samego Piekła prowadzę. Jednak łaska Pańska nie opuszczało go w jego misji i oto z chmur spłynął na ziemię skrzydlaty łoś, a skrzydła jego wyrastały z poroża i było ich dokładnie siedemset tysięcy trzysta czterdzieści dziewięć. Wsiadł więc Jaromir na łosia i znalazł się na drugim brzegu.
Dnia czwartego wkroczył Jaromir do ciemnego lasu. Ciemności tak gęste panowały w lesie iż nie sposób było dostrzec własnej ręki. Nie widział też Jaromir drogi którą przyszedł i nieba dostrzec też nie mógł. Zamyślił się więc i stwierdził iż Pan nasz nie może go dostrzec również. Nagle ciemność przebił jasny, palący blask i oto wśród drzew rozwarła się droga. Tak minął dzień czwarty.
Piątego dnia stanął Jaromir u wejścia do groty. Z groty bił chłód i mrok i nijak jej obejść nie było gdyż było to jedyne przejście pod nieprzebytym pasmem gór o graniach stalowych i śliskich. Wkroczył tedy Jaromir w mroki i z modlitwą na ustach wszelkie plugastwo od siebie odstraszał. I szedł tak długo, a każdy atom czasu w Eon się dłużył i myślał już, że zadaniu nie podoła i Pan go w tej grocie opuści. A gdy modlitwa dobiegła końca, skała rozwarła się i oczom jego ukazał się świat za pasmem gór stalowych i słońce znikające za horyzontem. Tak minął dzień piąty.
Szóstego dnia Jaromir stanął u szczytu góry Fardlakimurtix, która z żelaza była zrobioną i szczyt której był legowiskiem złego Grablazara. Ruszył więc na złego z podniesionym mieczem, a pieśń chwalebna na cześć Pana rozległa się echem wśród żelaznych ścian. Zbudził się tedy Grablazar i wypluł z trzewi płomień, a tak gorący, że ściany żelazne uleciały z wiatrem. Jaromir jednak ostał się i zadał był smokowi cios ostateczny, a głowa jego spadła i u stóp góry zatrzymała się. Tak minął dzień szósty.
Siódmego dnia udał się Jaromir do świątyni i głowę smoka na pal przed nią wbił. Resztę dnia poświęcił natomiast na modlitwę i dziękował Panu za sukces i zaszczyt którego dostąpił.

Link do grafiki: http://adf.ly/f9Ye5

O sprawiedliwości.

Sprawiedliwość jest, jak wiadomo, podstawą świata i Pan nasz sprawiedliwe ów świat podzielił. Sprawiedliwości winniśmy tedy wymagać, oczekiwać i sprawiedliwość powinniśmy egzekwować. Sprawiedliwe winny być wyroki sądów ziemskich, albowiem rolą ich jest naśladować Sąd Ostateczny który czeka każdą duszę. Czym zatem jest sprawiedliwość? Sprawiedliwość jest dobrem i dziełem samym w sobie. Nie ma ona względów ni na majątek, ni stan, ni inszy przymiot ludzkiego bytu. Nie jest ona jednak ślepa, gdyż widzi wszystko i nic się przed nią ukryć nie zdoła. Nie masz tedy dokąd uciekać bowiem sprawiedliwość i tak cię dosięgnie.
Czy więc każdy może być sprawiedliwy? Czy każdy może sprawiedliwie wyrokować? Czym kierować się dokonując osądu?
Oto trzy pytania, które każdy z nas sobie zadaje. Każdy może i winien być sprawiedliwym. Pan nasz sprawiedliwe dawał i dzielił i naszą rolą jest kontynuować jego pracę aż po kres wszelkiego istnienia, kiedy to Pan objawi się i rozstrzygnie świat. Wyrokować mogą jedynie ci, których serca są czyste i pozbawione cienia. Serce sędziego winne być wypełnione boskim blaskiem, a umysł tymże rozświetlony i przepełniony misją Pana. Aby wyrok sprawiedliwym nazwać winien sędzia kierować się wolą Pana, która przychodzi gdy serce jest czyste, sumieniem, które to zostało przez Pana nadane i słowem Jego, któremu sprzeciw i opór dać jest grzechem wszetecznym i podłym bez granic.
Wtedy i tylko wtedy sprawiedliwości stanie się zadość.

Link do video: http://adf.ly/ptGVe

środa, 25 czerwca 2014

Siedemnaście prawd ogólnych.

1. Pan nasz ma zdolność i moc tworzenia wszelkiego. ZAWSZE!
2. Pan nasz potrafi być w 40 000 000 000 miejsc. Jednocześnie. ZAWSZE!
3. Kamienie mają duszę i wędrują wśród chmur. ZAWSZE!
4. Wełna potarta laminowanym zamszowym obuwiem skrzypi. ZAWSZE!
5. Każdy może widzieć przez ściany jeśli tylko są ze szkła. ZAWSZE!
6. Pies nigdy nie ma sierści, bo zawsze ma kolce. Jadowe. ZAWSZE!
7. Drzewa mówią i poruszają się. ZAWSZE!
8. Smoki istnieją. ZAWSZE!
9. Pomiędzy planetami istnieją drobne gwiazdy, które są niewidoczne. ZAWSZE!
10. Sekty nie istnieją gdyż istnieć nie mogą. ZAWSZE!
11. Piwo bezalkoholowe jest grzeszne i grzeszy. ZAWSZE!
12. Podcierać się należy tylko lewą ręką. ZAWSZE!
13. Francja nie istnieje. To mit i kłamstwo. ZAWSZE!
14. Pieniądze wymyślili Indianie i tylko oni wymyślą nowe. ZAWSZE!
15. Wiatr też nie istnieje. ZAWSZE!
16. Magia istnieje i istnieją szkoły magii. Należy je spalić. To fakt. ZAWSZE!
17. Liczba "17" jest kłamstwem. Tak jak wtorek. ZAWSZE!

Link do nierządnicy: http://adf.ly/prVYA

poniedziałek, 23 czerwca 2014

O wychowaniu.

                Wiadomym jest iż Pan pochwala człowieka, którego dusza jest ułożona i składna. Tedy i należy być dobrze wychowanym. Należy umieć się zachować zarówno w świątyni jak i na bazarze czy ulicy. Nie oczekujmy jednak, że wszyscy tacy będą. Pierwej niż innych wychowajmy sami siebie, albowiem słusznie uczy Pan, że „kto w duszy swojej równowagi i spokoju nie odnajduje ten nie odnajdzie ich również u innych”. Dajmy przykład sami sobie i jak powiadał prorok Migregitakros „drogą prawości pójdę jako pierwszy, a mądrzejsi z was pójdą za mną”. Czym zatem jest wychowanie i skąd ono pochodzi? Jest ono regułą którą sami sobie narzucamy. Jest to aspekt życia będący naszym własnym wyborem i pochodzi od nas.


Link do podręcznika: http://adf.ly/poV0v

Trzydzieści jeden pierwszych przykazań.

                Sto Eonów minęło odkąd prorok Jazajandarabaszasz wszedł na szczyt świętej góry Barrabanan. Sto Eonów minęło odkąd Jazajandarabaszasz usłyszał pana i sto Eonów minęło odkąd spisał on słowa Jego przez Niego podyktowane. I spisał Jazajandarabaszasz owe słowa na kamiennej tablicy ryjąc w niej zębem pradawnej ryby żyjącej w praoceanie, a święconej przez ludy ciemne i złe. W roku 2409 w miesiącu Nassaran, tysiąc trzysta czterdzieści uncji po piątej dziedzinie czasu dziennego tablica owa zaginęła i miejsce jej spoczynku pozostaje nadal nieznane. Nazwana ona została „Szumiszmą” gdyż słowo to oznacza „Przykazanie płynące drogą tysiąca rzek wśród gwiazd i drzew” i Przykazań owych jest dokładnie i zawsze trzydzieści jeden. Zwane zaś są pierwszymi gdyż były to pierwsze przykazania Pana po piętnastej kwincie od stworzenia świata, a zatem i pierwsze w ogóle wszelkiego bytu.
Pierwsze przykazanie:
Nie będziesz jeść ludzkiego ni inszego mięsa w dni inne niż czwartek po środzie przed piątkiem.
Drugie przykazanie:
Nie będziesz chwalił zbędnie, a zwłaszcza gdy pochwała jest niezasłużona i zła.
Trzecie przykazanie:
Nie będziesz czynił bliźniemu swemu zła albowiem zło jest opozycją dobra a dobrem zwyciężać będziesz zło.
Czwarte przykazanie:
Nie będziesz zabijał i zjadał bliźniego bowiem jest to przeciwne Panu i jego sługom.
Piąte przykazanie:
Będziesz chwalił Pana w każdym dniu każdego Eonu aż po kres kresów do nowego początku kiedy to Pan naznaczy nowe drogi.
Szóste przykazanie:
Będziesz szanował naród swój i inny i względów mieć nie będziesz dla żadnego bowiem wszyscy są równi przed Panem.
Siódme przykazanie:
Będziesz zabijał, tropił i likwidował wszelkie abominacje zła wszelkiego.
Ósme przykazanie:
Będziesz zabijał wywerny, trolle, orków, wije parszywe i smoki brunatne ponieważ te są złe i nie pochodzą od Pana.
Dziewiąte przykazanie:
Co drugą środę co trzeciego tygodnia miesiąca Passrim każdego roku po ekwinonkcjum w piątym domu księżyca będziesz pościł i jadł jedynie owoce jabłoni.
Dziesiąte przykazanie:
Będziesz czynił dobro i zła się wystrzegał.
Jedenaste przykazanie:
Będziesz pił, jadł i palił co uznasz za stosowne, a niezakazane bowiem co niezakazane to dozwolone przez Pana.
Dwunaste przykazanie:
Będziesz wystrzegał się łamania prawa swego ludu.
Trzynaste przykazanie:
Talent swój będziesz wykorzystywał na chwałę Pana.
Czternaste przykazanie:
Będziesz bronił siebie i bliźnich przed złem.
Piętnaste przykazanie:
Będziesz pomagał i dawał potrzebującym tak by czynić dobro, albowiem i dobre chęci mogą być przyczynkiem do czynienia zła.
Szesnaste przykazanie:
Będziesz szanował własność swoją i sąsiada i z równym zapałem bronić będziesz obu przed wrogiem.
Siedemnaste przykazanie:
Alkohol jest darem od Pana, a więc nie czyni zła.
Osiemnaste przykazanie:
W co trzechsetną rocznicę Pierwszego Upadku Zła będziesz ostrzył swoje widły równo z wybiciem dwunastej cząstki i piątego atomu czasu dziennego od punktu zajścia Oka Dnia za horyzont świata.
Dziewiętnaste przykazanie:
Czwartego syna oddasz na sługę Pana, a drugą córę nauczysz gotować.
Dwudzieste przykazanie:
Będziesz dbał o pierś żony co by nie obwisła i sflaczała bowiem jest to Panu niemiłe.
Dwudzieste pierwsze przykazanie:
Parówkę jeść będziesz jedynie w bułce. Parówka i bułka muszą być ciepłe. Zimna parówka to dzieło Złego.
Dwudzieste drugie przykazanie:
Nie będziesz pić tam gdzie bydło twoje i koń twój.
Dwudzieste trzecie przykazanie:
Nie będziesz pochopnie pisał i czytał i wiedzy darmo rozdawał.
Dwudzieste czwarte przykazanie:
Pieniądze będziesz gromadził dla dobra swojego i bliźnich i wykorzystywał je będziesz by czynić ich szczęśliwymi lecz tak by się w szczęściu nie zatracić.
Dwudzieste piąte przykazanie:
Będziesz znał umiar i nadgorliwość poskromisz.
Dwudzieste szóste przykazanie:
Nie oddasz psa swego za mniej niż jest wart, konia za mniej niż trzy czwarte wartości jeśli starszy jest niż twój najmłodszy syn, a córki nie wydasz za człowieka bez konia.
Dwudzieste siódme przykazanie:
Jeśli czytać i pisać umiesz nauczysz i swoje dzieci tak by sztukę tę doskonaliły.
Dwudzieste ósme przykazanie:
Jeśli kiedy ktoś umyślnie zabije bliźniego twego ty od ołtarza mego weźmiesz go i przed Starszymi postawisz, a Starsi wydadzą nań wyrok ostateczny.  
Dwudzieste dziewiąte przykazanie:
Nie będziesz nawoływać do czynienia zła.
Trzydzieste przykazanie:
Nie będziesz pożądać ni żony, ni konia, ni wołu, ni domu, ni pola bliźniego swego i nie odbierzesz mu tego przemocą.
Trzydzieste pierwsze przykazanie:

Najstarszemu synowi nakażesz po śmierci swojej majątek twój przejąć i równo między braci i siostry niezamężne podzielić.

Link do video: http://adf.ly/6394402/kaen 

środa, 12 marca 2014

O prawdzie.

            Czym jest prawda?
            Prawda jest drogą i jest to droga jedna, albowiem jedna jest tylko Prawda i nie znajdziesz dwóch prawd w sprawie pojedynczej. Prawda nie leży po środku i nie bywa w częściach. Prawda jest jednością nieskończoną i pełną. I jeżeli ktokolwiek mówi iż prawdy są dwie – kłamie! Kłamie, bowiem poświadcza nieprawdę, a wszystko co nieprawdziwe jest sztuczne i Panu przeciwne. Tedy i kłamstwo, choć prawdziwe, prawdą nie jest.

            Zapytacie, gdzie szukać prawdy? Prawdy należy szukać śród ludzi prawych, albowiem ci kłamstwem się brzydzą i odrazę w nich budzi ten kto kłamstwem się para i kto z fałszu prawdę czyni. Tak też kłamstwo należy piętnować, a fałsz odkrywać, bo gdzie fałsz i kalumnia tam mrok, a w mroku brak Pana, bowiem Pan ze Światłości i dla Światłości pochodzi.

poniedziałek, 10 marca 2014

O hipokryzji wśród Ludu Wybranego.

            Hipokryzja nie bez powodu podobna jest herezji. Wszak obie choroby toczą wszelkie stworzenie i kwitnie ich kąkol śród ludzi wszelakich, bowiem pierwotny ich grzech był jeden lecz rozrósł się i sięga dziś dalej niźli ongi. Uczynił ten grzech Lud Wybrany, bo choć Pan ponad innych ich cenił zawiedli go srodze i dotąd nie będą odkupieni dopokąd nie przesypie się ostatnie Ziarno i czas nie zatoczy koła. Tak tedy i potępieni będą na wieki, albowiem czas wróci do początku za parseków trzynaście i nastanie noc, a po niej dzień i wzejdzie nowe Słońce. Stare zaś zgaśnie w ognistej burzy paląc wszelakie istnienie tak by na nowo z pustki nicości powstało coś i cykl się dopełnił.
            Grzech ów popełnił Arenbith, poddany króla Sertamona któremu i Lud Wybrany owego czasu podlegał. Wiadomym jest bowiem, że gdy imię pachołka w języku hebrajskim zapiszemy w pełnej formie i brzmieniu, a następnie ilość liter przemnożymy przez ilość imion Beliala otrzymamy niezawodnie liczbę Złego, a jest nią siedemnaście tysięcy pięćset trzydzieści osiem – Eskatolon. Kiedy zaś ów Eskatolon podzielimy przez długość palca władcy Epiru Synaja mierzoną w centymach uzyskamy tajemną liczbę Fis, która oznacza w języku pradawnych imię Jaaqob, czyli Jakuba. Tak więc pierwszym który podatny jest na grzech hipokryzji będzie Jakub. I takoż też było, czego historia niezawodnie dowodzi.
            Jaka, zapytacie, jest historia Arenbitha Jakubem zwanego? Otóż szedł Pan przez miasto Jeruszalaim, tłoczne mozaiką ludów wszelkich. I każdy z nich wypominał innym przywarę najdrobniejszą swoich wad nie widząc wcale. Tak też wszyscy piętnowali i piętnowani byli i było to mnożenia zła przez zło. Zaszedł więc Pan na targ, by wsłuchać się w szept ludzi i usłyszał jeszcze podlejsze, bo wypowiadane za plecami obelgi. Zmartwił się srodze i postanowił opuścić Jeruszalaim. Zbliżając się do bram miasta został zatrzymane przez straż i trafił na dwór Sertamona, podówczas zwanego Chwalebnym. Rzekł doń władca:
‹‹Witaj w moim domu, do którego wstęp mają jedynie szlachetni! Nie znajdziesz w świecie drugiego takiego, gdzie byłoby lekcej niźli tu.››
Zasępił się Pan, bo zdało mu się, że znów widzi to co ujrzał i zdało mu się słusznie albowiem widział i słyszał jako świadek naoczny. I przemówił Pan:
‹‹Witaj mój władco, albowiem to jest królestwo twoje i w twoich snów panowanie odejdzie po tobie. Chwała niech będzie tobie i temu domowi.››
A Sertamon nakazał by podano wieczerzę i zaiste tak się stało. W swoim domu mniemał o sobie iż Bogiem co najmniej tytułować go winni. I Panu usługiwał sługa jego i dla niego specjalnie wyznaczony, Arenbith. Sertamon wyznaczył go osobiście i osobiście nakazał mu co nakazał, a tamten uczynił bowiem słyszał już wieść o Panu i wiedział, że lud jego własny miał go za mniejszego. Tedy i zdolny Arenbith miał umniejszyć dzieło Pana swoje zasługi ponad jego wywyższając. Rzekł więc do Pana:
‹‹O Miłościwy, czyż nie jest prawdą jakoby cuda twoje nigdy nie miały miejsca? Wiadomo przecież iż największym z największych jest miłościwy nam Sertamon, a jego nawet dzieła nijak się maja do tych opiewanych w pieśniach i poematach.››
‹‹Nie jest to prawdą, albowiem kłamstwo z prawdą wspólne jest tylko w tym, że jedno drugiemu zawsze przeczy i nie dawaj posłuchu oszczerstwom i kalumniom, bo grzech to srogi i występny.››
Słysząc te słowa Sertamon aż kipiał i gniew jego przelał płytą czarę aż zalał go ze szczętem. Jednak zdolny Arenbith nie ustawał wysiłkach i nadal próbował zmusić Pana do zdementowania plotek tak czynem jak słowem.
‹‹Udowodnij zatem Panie żeś mędrszy i światlejszy ponad miłościwego nam Sertamona, którego imię samo w sobie wielkość kryje i nie masz na świecie większego od niego.››
I uniósł się Pan i wyprostował, a Arenbith i jego świta skurczyli się, taki bowiem był majestat Pana. Sam Sertamon skulił się w tronie i od tego czasu dynastia jego była chroma aż do ostatniego, najpodlejszego ze wszystkich pokolenia, które wymarło w roku Tarn. A Pan wyrzekł:
‹‹Oto powtarzam! Nie będziesz ni ty ni kto inny pluł w twarz bądź plecy bliźniemu, albowiem sam doskonałym nie jesteś i tym gorsza twa pycha gdy sądzisz, że doskonałych możesz pouczać. Ja bowiem doskonałym nie jestem i doskonałość celem uczyniłem, który należy osiągnąć, a kłamstwem się brzydzę. Tedy powiadam, zamilkniesz na wieki i kłamstwem nigdy nie skazisz Dźwięku, albo w ustach twych larwy wydrążą własne tunele i gnić będziesz żywcem odtąd aż po kres swych dni.››

            I ruszył Pan w swoją drogę pozostawiając dwór Sertamona za sobą by sczezł we własnej pysze i hipokryzji. 

niedziela, 9 marca 2014

Raj.

           
            Raj istniał, istnieje i istnieć będzie. Zawsze. To fakt i nie sposób mu zaprzeczyć. Pierwszy człowiek ujrzał Raj dokładnie cztery tysiące dziewięćset pięćdziesiąt dwa dni temu. Zawsze. W Raju człowiek miał mieszkać i w Raju pozostać. Nie było tam śmierci, chorób i smutku. Wszelkie dobro przewodziło istnieniu i było transparentnym ponad wszystko inne acz widzialne w formie i kształcie. I rzekł Pan:
‹‹Pójdziesz człowieku, synu mój, pomiędzy te drogi i żyć będziesz przez wszystkie Eony w pokoju, albowiem taka jest wola moja i takoż się stanie.››
Stało się. Myśl formę przybrała ptaka lotnego i porwała człowieka wzwyż ku Bramom i był to pierwszy wzlot człowieka. A oczom ludzkim ukazała się równina zielona, wznosząca się ponad posępnym, zimnym światem, świetlista i pełna. I ujrzał on że za Bramą rozciąga się Raj. Rzekł Pan tedy:
‹‹Oto Raj. Takim go stworzył i takim oddaję w twe władanie. Takim być ma gdy w roku Qux przybędę by i dzieło twych rąk będę oceniał. Tu chcę cię ujrzeć w roku Qux.››
I zamilkł Pan i usta jego w uszy człowiecze nie wyrzekły ni słowa przez cały Szin, czyli lat trzysta osiemdziesiąt i dwa bez dni trzynastu. Udał się on wtedy w inne Rejony, gdzie potrzebny był bardziej albowiem Rada czuwała i czuwa nadal. Człowiek zaś pozostał sam i począł wędrówkę. Ptak lotny, białym piórem zdobiony z głową podobną jemu, umilkł i zanikł w Bramie która za nim zamknęła się na zasuw pięć i do której trzynaście kluczy dzierżył Pan. Człowiek samotny wędrował więc i dotarł do początku i końca i wszedł w pierwszy z pięciu Domów.
            Dom Pierwszy, zwany powszechnie Wolnym, był Domem szerokim i w swej strukturze przypominającym życie. Składał się z życia. Żywe były lasy i łąki. Żywe były rzeki i morza i wszystko co w nich i ponad nimi. I żywym był człowiek. Spokojnym było trwanie w tym Domu lecz człowiek wciąż pragnął więcej i więcej. Szedł zatem i minął las Xung, gdzie najdziwniejsze formy i figury drzewa sobą prezentowały, a były wśród nich gatunki dawno już zapomniane. I przeszedł ów las człowiek i znalazł się na brzegu jeziora Sin, którego krystalicznie czysta i spokojna woda nie znała dotyku wiatru i bardziej zwierciadłem była. Przesiedział oczarowany nad brzegiem dzień cały i noc całą aż o wschodzie ujrzał w wodzie schody. I zdało mu się, że schody biegną w dół, w dno, lecz biegły ku górze. Powziął więc człowiek pierwszy krok i oto znalazł się na nowej drodze.
            Dnia drugiego ocknął się człowiek w Domu Drugim, Domu Imion. Otrzymał tam imię. Imię dawno zapomniane i zakazane. Dom ów był nazwą. Lotną i kruchą, przemijającą jako czas i jego sile podległą. Człowiek poznał tam przemijanie i przerażony chciał zawrócić, ale drogi już nie było. Żałując za swą ciekawość skazany został na przód, tyły wszelkie porzucając w próżność, gdyż jak wszystko w tym Domu przemijały i one. Ruszył więc przed siebie i widział jak wszystko co przed nim umyka za niego i ginie w mroku przeszłości. Po dniu całym dotarł do wrót Inri, które oznaczały siedemset tysięcy imion Pana i uderzyła go ich mnogość i majestat. Porażony i zakochany w ich grozie i chwale trwał, aż do końca, gdy znalazł się za nimi.
            Tak oto wszedł w Dom Trzeci. I był to Dom straszny, gdyż był to Dom Dat w którym panował straszliwy Kronos, bez kształtu ni dźwięku którego jedynym dowodem była data. Tam poznał człowiek mnogość dat i wiedział już, że jego to obowiązkiem będzie o wszystkim pamiętać. Czując na barkach ciężar całego Domu którego początku ni końca nie sposób było określić czołgał się do kolejnych wrót, zwanych Czarnymi. Zaś czujne oko Kronosa śledziło go w swojej bezcielesności i śledzi po dziś dzień.  Przy Czarnych wrotach spędził człowiek zaledwie chwilę choć lata, wieki, Eony i parseki przelatywały koło niego i siadały jako posępne kruki na jego ramionach, a ilość ich nie znała kresu.
Za wrotami ujrzał człowiek Dom Czwarty, Domem Mądrości i Wiedzy Absolutnej nazwanym. I był to Dom przerażający i kuszący zarazem. Strukturą swą przypominał czarną pustkę w której ni życia ni śmierci być nie mogło, a mimo tego jednak obie składowe były. Wtedy to uderzył człowieka ogrom prawdziwej nieskończoności i poznał on wszelkie tajemnice wszelkiego stworzenia i życia. Wiedział on w swej nieskończonej wiedzy, że wiedzieć mu tego nie wolno i że za duży ciężar wziął na siebie. I stało się, bo odwrotu nie było. Ruszył człowiek naprzód, ku ostatniemu z Domów poprzez wrota które odnaleźć mógł tylko ten kto wiedział.
Oto ukazał mu się Dom Ostatni, którego nazwy wymawiać po dziś dzień nie wolno. Znalazł się człowiek na Szczycie tak wąskim, że ledwo główkę szpilki by zmieścił. I był to Dom w którym człowiek poznał najgorszą z Pokus – Potęgę. Bezkresna moc która wszelkie prawa, czyny i myśli jednoczyła w sobie osaczyła człowieka na lodowym szczycie. Stało się jasnym, iż nie wytrwa on ni chwili jednej, choćby nieskończenie małej, bo cała ta potęga skupiona była w jego myśli, chęci i dłoni. I zląkł się i upadł, a gdy upadł ujrzał jak wysoko się dostał i wiedział już, że nie ma dla niego ratunku. Spadał więc przez cały Szin, a gdy ten upłynął znalazł się człowiek na początku, który stał się końcem i koło się domknęło, a pradawny wąż pożarł swój ogon i wbił kły we własną czaszkę. I ozwał się Pan:

‹‹Oto zgubiła cię własna twa próżność i własna ciekawość. Pokusa okazała się silniejszą i nie ma dla ciebie miejsca w Raju. Tedy i Bramy pozostaną zamknięte, a ty wrócisz na Ziemię, która choć piękna pozbawiona jest blasku tysiąca słońc. I zawsze będziesz pamiętał i żałował, że z własnej głupoty Raj utraciłeś i wzrok prawdziwy wraz z nim.››

Link do grafiki(download) http://adf.ly/f9Ye5

sobota, 8 marca 2014

Stworzenie świata.

            Ziemia ma pięć tysięcy lat, albowiem pięć jest wieków i w piątym wypada nam żyć. Piątym, który jest mroczny i w którym to zło powraca do dawnych sił. Odbudowano bowiem fortecę i wznosi się pradawna Skała, która w swym cieniu skrywa wszystko co nieświadome potęgi Pana.
            Pięć tysięcy lat temu Pan to podźwignął z głębin kulę kamienną i wyrżnął w niej świat kształtem i duchem podobny naszemu. Nasz świat. Tak, bo z ciemności Pan nasz wyłuskał życie i życiem tym był ongi skalisty świat. Później to Pan uformował góry i doliny w które tchnął życie drzew i krzewów które człowiekowi podległe być miały. Między drzewa i krzewy rzucił Pan nasz zwierzynę, która jako płocha i słabsza podle woli człowieka bytować miała. Człowiek był zamiarem. Człowiek był celem. Człowiek był środkiem i ideą. Człowiek był, jest i będzie tak bowiem postanowił Pan i tak jest woja Jego.

            Pytacie, ile zajęło Panu stworzenie świata? Otóż, Pan tworzył świat pięćset sześćdziesiąt siedem dni. Dnia pierwszego, świat uzyskał formę. Dnia drugiego, Pan posiał życie i świat zyskał barwę i dźwięk żywego stworzenia. Dnia następnego życie poczęło się rozwijać i zdobywać ląd wszelaki. Dnia siedemnastego Pan wydźwignął ląd ponad resztę i doliny najgłębsze wypełnił praoceanem, a w górach wydrążył tunele i z nich polały się pierwsze rzeki. Potem nastał dzień czterechsetny, bo i Pan występuje w postaciach czterech. Wtedy to świat poznał człowieka, a człowiek poznał świat. Wtedy to rozpoczął się Wiek Pierwszy, wiek wolny od Zła, albowiem Zło jeszcze nie powstało. Był to więc Wiek Meridianowy, kiedy człowiek pojmował świat dziewięćdziesięcioma zmysłami i trwał ów wiek Eon. W ostatnim, tysiąc pięćset trzydziestym siódmym dniu Eonu, Pan utworzył wspaniały Krassnax, który miał być na jego chwałę.

Link do Świadomości http://adf.ly/eJ51H

O zaufaniu.


O zaufaniu.

Ufać należy wszystkiemu co z Dobra i dla Dobra powstało. Ufać sercem, pomimo a nie za coś. Ufać należy, bo zaufanie jest Dobrem, zaś jego brak Złem. Pytacie tedy, czemu nie ufać Złemu skoro zaufanie jest z Dobra i dla Dobra? Bo Złemu należy się Zło i co złe to dobrym się nie stanie. Zło jest wszędzie. Występuje w formach różnych, częstokroć niewyobrażalnych, a częściej w formach jeszcze niespełnionych. Tajemnym pozostaje do czasu ujawnienia kiedy to tajemnym być przestaje. Pytacie więc, czy wszędzie to również i w nas samych? Tak! Tak! Zło występuje i w nas. W myśli grzesznej i rozwiązłej, w kończynie złej której do złego użyto. Tak, zło jest w nas. Tedy i z nim należy walczyć. I jemu też ufać nie wolno. Nie wolno ufać ręce która wyrządziła zło. Nie wolno ufać nogom które kroczą złą ścieżką. Nie wolno ufać myślom, które złem gorszym jeszcze od innych dotknięte, podsuwają obrazy straszne i pchają nas do uczynków występnych.
Takoż więc, zaufanie jest rzeczą ważną. Nie wolno rozdawać go pochopnie ani też pochopnie przyjmować. Tedy rzec można, że ufać należy w nieufności i będzie to prawdą, gdyż tak być musi. Tak zostało powiedziane i tak świat ten działa i działać będzie.

Link do grafiki: http://adf.ly/eswqt